Islandzki ruch drogowy, czyli jak połączyć edukację, naturę i nowoczesną technologię

Z czym kojarzy nam się Islandia? Malownicze krajobrazy? Zorze polarne? Niewątpliwie. Björk? Niektórym na pewno. Ale raczej niewielu z nas ten niewielki, zimny kraj kojarzy się z kwestią bezpiecznego ruchu drogowego. Zapewne na waszych twarzach pojawia się właśnie ironiczny uśmiech na myśl o tej śmiesznie niskiej (w porównaniu do innych krajów) liczbie uczestników dróg. Pozory jednak mylą.

Jak każde rozwinięte społeczeństwo, mieszkańcy Islandii doskonale zdają sobie sprawę z potrzeby edukacji najmłodszych. Islandzkie dzieci edukację w zakresie ruchu drogowego zaczynają już w wieku trzech lat. Oprócz standardowych lekcji w szkołach, mali Islandczycy otrzymują całkowicie za darmo drogą pocztową materiały dotyczące edukacji komunikacyjnej (od dwóch do czterech razy w roku).

Islandzka edukacja komunikacyjna wykorzystuje głównie książki dla dzieci i popularne audiobooki. Głównym bohaterem tych materiałów jest znany wśród dzieci Goblin i jego przyjaciele, uczący małych Islandczyków zasad ruchu drogowego oraz prawidłowych zachowań na drodze. Kursantom oferowane są także różnego rodzaju plakaty i gry planszowe. Pomysł wydaje się naprawdę dobry – edukacja „na wesoło”, dostosowana do poziomu maluchów zdaje się przynosić, jak się okazuje, niezłe skutki.

Edukacja edukacją, ale warto wspomnieć, że problem na islandzkich drogach mogą stanowić nie tylko mieszkańcy wyspy. Islandia w ostatnich latach stała się popularnym kierunkiem podróży dla turystów z całego świata. Główną przeszkodą w poruszaniu się po Islandii jest dynamiczna i zmienna pogoda. Warunki tam panujące są trudne i stanowią duży problem dla nie-islandzkich kierowców, władze kraju jednak o nich nie zapomniały. Dużym ułatwieniem w tym względzie jest przygotowana specjalnie dla kierowców aplikacja mobilna, która w przystępny sposób objaśnia i tłumaczy wszystkie znaki drogowe i komunikaty dla kierowców (dostępna w języku angielskim i, co ciekawe, japońskim).

Pomimo trudnych warunków pogodowych, islandzka infrastruktura jest dobrze rozwinięta. Ten mały, północny kraj zbliża się wielkimi krokami do wdrożenia „wizji zero”. Uda się? Biorąc pod uwagę sympatyczną edukację, wykorzystanie technologii i kulturę jazdy panującą wśród kierowców, chyba możemy być dobrej myśli.

Powrót do aktualności