Bartek Ławski – Moje podejście do bezpieczeństwa

Bartek Ławski- dziennikarz zajmujący się od lat motoryzacją i bezpieczeństwem drogowym oczywiście jeszcze wieloma innymi działaniami. 

Moje podejście do bezpieczeństwa?

Zdarza się, że widząc taki czy inny „patent” w wykonaniu kierowcy, rowerzysty, motocyklisty czy pieszego, zachodzę w głowę „co autor miał na myśli”. Po co to było, czemu miało służyć. I nigdy nie udaje mi się zrozumieć. Zielona strzałka to nie jest pozwolenie na skręt w prawo. Pas do jazdy na wprost nie służy do skręcania w lewo. Jeśli na skrzyżowaniu nie ma miejsca, to nie należy na nie wjeżdżać. Jeśli na pasach są piesi, to nie wolno ich rozganiać, bo za skrzyżowaniem jest trochę więcej miejsca. Chodnik czy ścieżka rowerowa to nie parking. I tak dalej, i tak dalej.

Niby nic, drobiazgi, w końcu nic się z reguły nie dzieje. Ale za którymś razem się zdarzy. Dlatego – choć to nie jest popularne – jestem zwolennikiem zasady zero tolerancji. Nie ma tłumaczenia, że drogi złe, przepisy idiotyczne. W końcu wszyscy z nich korzystamy i musimy sobie jakoś radzić. Nie tylko – ja i mój samochód. Myśleć, myśleć i jeszcze raz myśleć. Zdawać sobie sprawę z obecności innych. Za kierownicą wyłączać agresję, choć wiem, że czasem trudno. Doba ma 24 godziny i zawsze można zdążyć na czas. Ktoś, kto zamierza przejechać przez miasto w godzinach szczytu w pół godziny jest po prostu głupi. Ktoś, kto zakłada, że z Warszawy do Gdańska dojedzie w trzy godziny (znam takich) powinien dobrowolnie oddać prawo jazdy.

A dopóki bardziej sobie na drodze przeszkadzamy, niż ją współdzielimy – będzie jak jest. Niebezpiecznie.