Edukacja Komunikacyjna Dzieci

Przy dzisiejszym braku obowiązkowej edukacji komunikacyjnej w naszym kraju, narastający jej brak w szkole gasi Policja, niczym straż pożarna szalejący pożar. Staramy się swoją pracą pomóc jak największej ilości dzieci, by te codziennie bezpiecznie poruszały się po naszych drogach, uczulając je na grożące im tam niebezpieczeństwa. Niestety jest to kropla w morzu potrzeb i na pewno nieczęsto wasze dzieci stykały się na takimi spotkaniami. Łatwiej jest dzieciom spotkać policjanta w szkole w dużym mieście niż na peryferiach, gdyż nie jesteśmy w stanie dotrzeć do wszystkich dzieci. Nie każde dziecko w związku z tym ma równe szanse prawidłowo zapoznać się z zasadami ruchu drogowego, choć gigantyczny wzrost ruchu pojazdów na polskich drogach powinien na nas wymusić, by nasze pociechy oswajały się z nim od najmłodszych lat. Według mnie i mojego doświadczenia wyniesionego z wieloletniej pracy w warszawskiej drogówce, powinniśmy zacząć od nauczania dzieci podstawowych zasad przepisów ruchu drogowego, kładąc nacisk na przepisy ułatwiające unikanie największych zagrożeń czyhających na nie w ich miejscu zamieszkania. W mieście powinniśmy położyć nacisk na prawidłowe przechodzenie przez jezdnię. Wskazywać miejsca do tego przeznaczone jak np. przejścia dla pieszych, przejścia podziemne czy kładki dla pieszych, czy też kategorycznie zabronione jak np. dwujezdniowe duże arterie drogowe.Za miastem powinniśmy uczyć dzieci podstaw poruszania się wzdłuż szos i w okolicach naszych dróg, gdyż tamtędy codziennie nasze dzieci przemieszczają się do szkoły. Powinniśmy wyposażać je również w odblaski przyczepione do ubrań i tornistrów, oraz sumiennie kontrolować ich posiadanie u dzieci, przypominając im o ich zaletach i potrzebie posiadania.

Przechodzenie czy, na domiar złego, przebieganie przez jezdnię na czerwonym świetle to najczęściej spotykane wykroczenie drogowe naszych dzieci. Szczęście jeśli nie kończy się to tragicznie, choć niestety często bywa inaczej. Sam jednak wielokrotnie widziałem dorosłych ciągnących za rękę swoje dzieci i przebiegających w miejscu zabronionym przez jezdnię, w takich miejscach, w których niejeden kaskader nie podjąłby się takiego ryzyka. Takim zachowaniem sami uczymy swoje dzieci łamania przepisów drogowych i po części doprowadzamy do późniejszych tragedii.

Jakież wielkie jednak było kiedyś moje zaskoczenie, gdy po zatrzymaniu takiej nierozsądnej mamy z dzieckiem, która wykonała zamierający krew w żyłach bieg pomiędzy samochodami, zamiast wysłuchać jakiegoś niedorzecznego wytłumaczenia od jej chyba siedmioletniej córki. Usłyszałem, iż ostrzegała mamę, że nie wolno tędy przechodzić i prosiła, żeby poszły do przejścia dla pieszych, ale mama jej nie posłuchała, bo spieszyła się do autobusu. Dowiedziałem się, że kilka dni wcześniej był u nich w klasie policjant, który uczył i opowiadał, jak poruszać się po drodze. Mamy więc przykład, że dzieci tego słuchały i zapamiętały. Wiem od swoich przyjaciół, którzy chodzą czasami na zaproszenie szkół na zajęcia uczące bezpieczeństwa na drodze, że są one tam bardzo popularne i potrafią zaciekawić nawet bardzo rozbrykaną klasę. Dzieci wiedząc, że tę wiedzę o przepisach ruchu drogowego mogą natychmiast wcielić w życie po wyjściu ze szkoły, pilniej się jej uczą i są z siebie dumne chwaląc się nią później przed rodzicami lub dziadkami.

Pamiętam, że w latach siedemdziesiątych, gdy uczyłem się w podstawówce, nauczono mnie, żebym zawsze podnosił rękę do góry, gdy przechodzę przez przejście dla pieszych. Każdy, kto ma prawo jazdy wie, że ręka w górze u policjanta oznacza sygnał uwaga. Uważam, że rączka w górze u dziecka na pewno wzmogłaby czujność każdego kierowcy i wydłużyła optycznie wzrost naszych maluchów, co spowodowałby, że byłyby bardziej widoczne na drodze. Myślę, że sami ucząc nasze dzieci takiego, choćby tak prostego, sygnału pomożemy im bezpieczniej pokonywać ulice naszych miast. Uważam, cytując jedno z polskich przysłów, że ,,Czego Jaś się za młodu nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Może więc w tych prostych słowach jest klucz do poprawy wspólnego bezpieczeństwa na naszych drogach?